Fynn, "Halo, pan Bóg? Tu Anna.."
środa, 14 grudnia 2011
" (...) "Pan Bóg nie ma tyłka" - to nie był żart ani złośliwość, ani zwyczajna głupota. To był po prostu jej duchowy wybuch. Takimi słowami rzucała się jednym skokiem na pana Boga, a On ją łapał. Anna wiedziała, że ją złapie, wiedziała, że nic nie ryzykuje. Nie było innej drogi, po prostu tak było trzeba. To był jej sposób przyjmowania zbawienia. Ze mną bawiła się podobnie. Oddalała się trochę, a potem wracała pędem i rzucała się na mnie. Bieg był przemyślany i pełen wigoru, ale natychmiast po skoku stawała się zupełnie bierna i bezwładna. Nie robiła nic, żeby mi pomóc ją złapać, ani nic dla swojego bezpieczeństwa. Bezpieczeństwo polegało dla niej właśnie na tym, żeby tego nie robić; zbawienie polegało na zaufaniu. Ludzkie bezpieczeństwo jest łatwe. Wystarczy przyjąć, że pan Bóg to coś w rodzaju nadczłowieka, który nie golił się mniej więcej od pół roku, aniołowie to ludzie ze skrzydłami, a cherubiny to tłuste niemowlęta, o skrzydełkach tak małych, że nie uniosłyby wróbla, a cóż dopiero trzydziestokilowe pyzate bobo. Ale zbawienie było dla Anny możliwe tylko przez ten twórczy bunt przeciwko takim obrazom bezpieczeństwa."
wtorek, 6 września 2011
SZTUKA MODLITWY
1 % swojego życia dla Boga i Bliźniego
Rozpoczynając cykl SZKOŁY MODLITWY byłam autentycznie przerażona, jak ja laik mogę pisać i „uczyć” modlitwy skoro sama nie potrafię się modlić i ciągle potykam się na przeróżnych przeszkodach. Jednak postanowiłam podjąć to wyzwanie, próbując zacząć od siebie. Czy mi wyszło, to tylko On wie.
Pisząc artykuły nie miałam zamiaru nikogo pouczać bo takiej władzy nie posiadam i posiadać nie chcę. Każdy sam musi zdecydować jak ma wyglądać jego rozmowa z Bogiem.
Zamiarem moim było podzielić się swoimi doświadczeniami tzw. dziedzinie życia. Temat jest obszerny i każdy z was mógłby dodać od siebie na pewno więcej niż ja jestem w stanie to zrobić. Być może w powakacyjnym numerze zechcecie się podzielić swoimi perełkami modlitewnymi.
Tym razem chcę wam opowiedzieć o mojej przygodzie z modlitwą brewiarzową oraz fragmentem artykułu miesięcznika „W drodze” który dotknął mnie głęboko w serce swoją logiką i prostotą.
Jak Dawid
Gdy zbliżają się wakacje to przypominam sobie o brewiarzu. Wiąże się to zapewne z większa ilością czasu i wieloma wspomnieniami z rekolekcji na których ta forma modlitwy często się pojawiała.
Liturgia Godzin to modlitwa psalmami, czyli jeden ze sposobów modlitwy fragmentami Pisma Świętego. Można ją śpiewać bądź mówić tzw. recytatyw. Na każdy dzień, tydzień, okres roku liturgicznego są przygotowane psalmy i czytania. W ciągu dnia można wyróżnić modlitwę poranną: jutrznię, modlitwę w ciągu dnia, modlitwę wieczorną: nieszpory i kompletę (modlitwa po godz. 18, szczególnie prze ze mnie ulubiona). Świeccy nie mają obowiązku odmawiania całej Liturgii Godzin, jeśli mamy czas wystarczy np. gdy odmówimy jutrznię lub wieczorem kompletę.
Jan Paweł II mówi o tej modlitwie „sztuka modlitwy”, której trzeba się uczyć na nowo od Boskiego Mistrza. Pragnął by wyróżniała ona Kościół.
Psalmy już od pierwszych wieków były formą modlitwy chrześcijan. Warto wrócić do tego zwyczaju oraz przynajmniej raz w życiu wziąć udział w śpiewanej Liturgii Godzin. To nie zapomniane wrażenia dla duszy.
„Śpiewając Psalmy, chrześcijanin odkrywa swego rodzaju współbrzmienie między Duchem obecnym w Piśmie Świętym, a Duchem mieszkającym w nim dzięki łasce chrztu św.”
Jan Paweł II
„Jutrznia – poranna modlitwa Kościoła, pierwszy tydzień”
Modlitewno - matematyczna Logika
Najnowszy numer „W drodze” [6 (454) 2011] poświęcony jest właśnie modlitwie, a dokładnie kłopotom z nią związanym. Teksty warte uwagi. Mnie szczególnie spodobał się artykuł dominikanina o. Pawła Kozackiego OP „Jeden procent dla Boga”. Polecam szczególnie wszystkich dręczonych poczuciem winy związanym z niedoskonałością ich modlitwy.
Jest tam fragment, w który cytuje on swojego współbrata Aleksandra.
Również chcę wam ten cytat przytoczyć:
Aleksander pytany ile czasu powinno się spędzać na modlitwie odpowiadał że 15 min. „Gdy ktoś zdziwiony pytał: „Tak dużo?”, on tłumaczył:” Doba ma 24 godziny, godzina 60 minut, a więc doba ma 1440 minut, zatem jedna setna, to dokładnie 14 minut i 40 sekund. Jeśli będziesz modlił się mniej więcej kwadrans, poświęcisz Bogu jeden procent swojego życia. Czy to dużo?”.
Anna Marjak
czerwcowy nr "na wieży"
sobota, 27 sierpnia 2011
SZKOŁA MODLITWy
Modlitwa Eucharystyczna na nowo odkryta
Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy jak cennym darem od Jezusa jest dla nas Eucharystia. To właśnie w momencie Mszy Św. Bóg staje się widzialny pod postacią chleba. Każdego dnia. Jest bezbronny i delikatny. Tak codzienny jak chleb, że łatwo zapomnieć że jest niezbędny do życia w pełni. Przychodzi pod tą postacią z miłością, chcąc się z nami pełniej zjednoczyć, być jeszcze bliżej. Jak delikatny pocałunek Jezusa, Hostia dotyka naszych warg. Nie zawsze o tym pamiętamy.
Podczas mistycznych doświadczeń boliwiski Cataliny Rivas, w trakcie gdy przyjmowała Komunię Świętą Jezus powiedział: „Ostatnia Wieczerza była momentem największej bliskości ze mną. W tej godzinie miłości ustanowiłem coś, co mogło być pojęte jako największy akt obłędu w oczach człowieka – uczyniłem siebie więźniem Miłości, ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca świata, ponieważ Moja Miłość nie mogła znieść, że zostalibyście sierotami, wy, których kocham bardziej niż własne życie”. Za każdym razem na modlitwie po Komunii świętej dziękujmy Jezusowi za ten wspaniały dar, za to że zniżył Swoją Boskość do naszego człowieczeństwa. On pragnie z naszej strony odwzajemnienia Jego miłości, między innymi poprzez częstą Eucharystię.
Dlatego postanowiłam przybliżyć wam przepiękną modlitwę Eucharystyczną – Mio Dio. Jest ona ściśle dla mnie związana z Mszą Świętą. Lubię ją odmawiać po przyjęciu Jezusa w Komunii Św. Proste słowa łatwo zapamiętać, gdyż tak naprawdę wypływają one z głębi serca. Jest to modlitwa fatimska. Tę modlitwe trójkę pastuszków: Łucję, Franciszeka i Hiacyntę, podczas pierwszego objawienia w 1916 r., nauczył odmawiać Anioł. We wspomnieniach siostry Łucji z tego wydarzenia czytamy: „Gdy tylko zbliżył się do nas, powiedział:
– Nie bójcie się. Jestem Aniołem Pokoju. Módlcie się ze mną.
I klęcząc nachylił się, aż dotknął czołem ziemi. Pobudzeni nadprzyrodzonym natchnieniem, naśladując Anioła, zaczęliśmy powtarzać jego słowa:
– O Mój Boże, wierzę w Ciebie, wielbię Cię, ufam Tobie i kocham Cię. Błagam Cię o przebaczenie dla tych, którzy nie wierzą w Ciebie, nie wielbią Cię, nie ufają Tobie i nie kochają Cię. Po trzykrotnym powtórzeniu tych słów podniósł się i powiedział:
– Módlcie się tak. Serca Jezusa i Maryi uważnie słuchają waszych próśb.
I zniknął.“
Modlitwa Mio Dio pojawia się również w zapiskach Cataliny Rivas gdzie czytamy, że podczas mistycznego doświadczenia w trakcie konsekracji Matka Boża powiedziała: „Nie patrz na dół. Podnieś swój wzrok i kontempluj Go. Wpatruj się w Niego i powtarzaj modlitwę z Fatimy: »Panie, wierzę, adoruję, ufam i kocham Ciebie. Proszę o przebaczenie za tych, którzy nie wierzą, nie adorują, nie ufają i nie kochają Ciebie«. (...) Teraz powiedz Mu, jak bardzo Go kochasz, i składaj hołd Królowi królów”. Podejmijmy więc wezwanie Anioła i Matki Boga I módlmy się, aby Boża Miłość mogła ogarnąć wszystkie Jego dzieci! Odwzajemnijmy Miłość Jezusa. On czeka każdego dnia, wytrwale, i będzie czekał. Nigdy się nie podda. Wystarczy wyciągnąć do Niego rękę i powiedzieć: Kocham Cię, ufam Tobie i wierzę w Ciebie Panie!
majowy numer "na wieży"
sobota, 6 sierpnia 2011
smutek
Najtrudniej kochać tych którzy są najbliżej
najtrudniej mówić kocham właśnie im
najtrudniej powiedzieć przepraszam
i swój błąd naprawić
najtrudniej mówić kocham właśnie im
najtrudniej powiedzieć przepraszam
i swój błąd naprawić
niedziela, 5 czerwca 2011
wtorek, 17 maja 2011
SZKOŁA MODLITWY
Jałmużna, modlitwa, post.. i co dalej?
„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić... „ (Mt 6, 5-8). Tymi słowami rozpoczęliśmy Post. Pamiętamy. Słyszeliśmy je już tyle razy, więc jak? Co było dalej?
„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić... „ (Mt 6, 5-8). Tymi słowami rozpoczęliśmy Post. Pamiętamy. Słyszeliśmy je już tyle razy, więc jak? Co było dalej?
Co powiedział do mnie wtedy Jezus? Wszyscy tłumnie przyszliśmy do kościołów po popiół, ale zapomnieliśmy o Jego słowach. Obłudnicy?
Dlaczego tak bardzo zależy nam na znaku posypania? „Co pomyślą inni?” A nasza jedność z Chrystusem w Komunii Świętej, w modlitwie serca? Co pomyśli o mnie Jezus?
Może więc post jest to dobrym czasem do ponownego spojrzenia na modlitwę. Próbą odnalezienie jej w naszym życiu. Rozpoczęcia od nowa lub wejścia w głąb, zanurzenia i jeszcze bliższego zjednoczenia z Bogiem na modlitwie.
Chcę się z wami podzielić pewną modlitwą,
piątek, 29 kwietnia 2011
Jezus powiedział do mnie: „Ostatnia Wieczerza była momentem największej bliskości ze mną. W tej godzinie miłości ustanowiłem coś, co mogło być pojęte jako największy akt obłędu w oczach człowieka – uczyniłem siebie więźniem Miłości, ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca świata, ponieważ Moja Miłość nie mogła znieść, że zostalibyście sierotami, wy, których kocham bardziej niż własne życie”.
Catalina Rivas
Subskrybuj:
Posty (Atom)
